Lejkowiec dęty

Autorstwa Jerzy Opioła – Praca własna, CC BY-SA 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=34359327

Korzystając z tego, że jestem przez chwilę w Antwerpii w Domu Tłumacza, wybrałam się na spotkanie z flamandzkim poetą Paulem Demetsem i nie dość, że posłuchałam masy dobrych wierszy, to przy okazji nazwałam sobie jeden z problemów z tłumaczeniem poezji z niderlandzkiego.

Otóż najnowszy tomik Demetsa, “Doodstrompet”, opowiada o jego bliskim spotkaniu ze śmiercią, a jednocześnie o naturze, która od zawsze jest dla niego ważnym tematem. I tytuł doskonale to oddaje, bo doodstrompet to dosłownie trąbka śmierci, ale też gatunek grzyba. Po polsku lejkowiec dęty. Albo wronie uszy. Skórzak, kominek, cholewka. Do wyboru, do koloru, a wszystkie pasują tak samo, czyli wcale (można znaleźć też dosłowne tłumaczenie, ale raczej jeszcze jako kalkę). Oczywiście w przekładzie da się – i trzeba! – coś z tym zrobić, ale wymaga to za każdym razem głębszego namysłu, a wcale nie jest takie rzadkie.

Ilustracyjnie: zupełnie grzyby rosnące na terenie najwspanialszego Middelheimmuseum, jedna z jego bram wejściowych i zestaw komiksów, z których przygotowuję listopadowe warsztaty przekładowe. No i lejkowiec dęty, z Wikipedii wzięty (fot. Jerzy Opioła).

Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *